Dzień 0

Niezatapialny. Historia kołem się toczy.

Ci którzy mnie znają, wiedzą, że jestem optymistą, który w każdej sferze życia i w każdym człowieku stara się dostrzegać wyłącznie to, co dobre. W 2014 roku przeżyłem niesamowite pasmo pecha, powtarzającego się konsekwentnie w każdym miesiącu, rozpoczęte od pożaru w lutym, podczas którego ogień strawił dorobek wielu lat mojej pracy, straciłem dach nad głową i całą masę marzeń, skończywszy na rozpadzie wieloletniego związku w październiku. Pomiędzy tymi miesiącami doświadczyłem 3 włamań do samochodu, kradzieży roweru, awarii samolotu, przez którą straciłem 1/3 urlopu, awarii silnika w dopiero co zakupionym aucie i zatonięcia zakupionego miesiąc wcześniej sprzętu fotograficznego, którego wartość przewyższała jeszcze dwukrotnie naprawdę opisanego wcześniej silnika. Miesiąc przed lutowym pożarem znajdowałem się na skraju bankructwa, równo rok po  październikowym rozstaniu miałem nowy, wymarzony dom.

Odbudowałem firmę. Odbudowałem życie prywatne.

I znowu, pięć lat później, zawisły nade mną czarne chmury. Nigdy wcześniej, nawet po pożarze domu, nie miałem objawów depresji. Dopiero teraz, po raz pierwszy w życiu doświadczam tego, co wcześniej znałem tylko z teorii. Za sprawą dziwnego zbiegu okoliczności. Za sprawą mnie samego i mojej nieuwagi. Po pierwsze – stali klienci, z przyczyn ode mnie niezależnych wycofali się. A ja, bezpieczny w swojej strefie komfortu, od miesięcy zaniechałem poszukiwania nowych. I z dnia na dzień utraciłem płynność finansową. Po drugie – utraciłem miłość kobiety, którą kochałem i kocham nadal. Na własną prośbę, z własnej przyczyny. Chciałem by się zmieniła. Zapomniałem o prawdzie, którą kiedyś znałem – kocha się bezinteresownie, a zmiany należy zaczynać od siebie. Po trzecie  straciłem zdrowie. Od roku borykam się z chorobą rąk, która nie mija, a tylko coraz bardziej ogranicza moją ruchomość. Do tego doszła jeszcze nierozpoznana choroba oczu. Dziś przeszedłem 4-godzinną serię badań neurookulistycznych i otrzymałem skierowanie na rezonans magnetyczny głowy. I dziś postanowiłem sobie co następuje: żadnej z tych historii nie zmarnuję. Po pierwsze: zadbam o to, by za rok moja firma prosperowała lepiej niż kiedykolwiek i mam już plan, jak to osiągnąć. Po drugie: od zaraz rozpoczynam, a właściwie już rozpocząłem pracę nad złością, która tylko u słabych ludzi jest wizualizacją lęku. A ja słaby nie chcę być i nigdy więcej nie będę. Nie pozwolę, by to co straciłem zmarnowało się. A Tobie Natalia – dziękuję za wszystko, w szczególności za lekcję pokory. Jesteś wspaniała. Po trzecie: dziś ruszam z projektem, który odwlekam od ponad roku. Ale jutra może nie być – młodzi i piękni, często o tym zapominamy – więc nie czekając dłużej, przedstawiam NIEZATAPIALNYCH.

Niezatapialni to nie Bogowie. Nie są wiecznie szczęśliwi. Nie są nieskazitelnie mądrzy i mocarni. Niezatapialni, to zwykli ludzie, jak Ty i ja, którzy w cichości swojego życia, niezauważeni, poza światłami reflektorów, codziennie, często samotnie prowadzą swoją walkę. I wygrywają ją, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Ludzie, którzy leżąc na ringu życia nigdy, przenigdy nie czekają aż sędzia doliczy do dziesięciu i zakończy walkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close